Pierwsza w tym tygodniu sesja na globalnych rynkach giełdowych upłynęła pod hasłem spadków. Jednakże o ile jeszcze w Azji były one znaczne (indeks MSCI Asia/Pacific zniżkował o 2,05 proc.), o tyle w Europie były już one o wiele, wiele mniejsze (indeks DJ Stoxx 600 spadł o 0,35 proc.). Obroty na parkietach, pod nieobecność świętujących Amerykanów, były wyraźnie mniejsze niż zazwyczaj. Nieznaczna przecena akcji w Europie, to przede wszystkim skutek słabego zachowania się spółek surowcowych, reagujących na spadek cen ropy i metali, a także nienajlepszych sygnałów płynących z Wielkiej Brytanii, w tym wypowiedzi brytyjskiego sekretarza (Alistair Darling) skarbu nt. najgorszego jego zdaniem od 60 lat stanu gospodarki tego kraju. Na rynku „czarnego złota" w poniedziałek doszło do sporej przeceny. Wartość październikowych kontraktów terminowych na lekką słodką ropę notowanych na Nymex'ie w handlu elektronicznym spadła nawet do poziomu 110,80 USD/bar., po tym jak siła huraganu Gustav przed uderzeniem w wybrzeże Stanów
Zjednoczonych zwolniła do „dwójki". Warto tu jednak podkreślić, że wcześniej gdy Gustav wchodził w Zatokę Meksykańską z siłą „czwórki" ceny podskoczyły do 118,60 USD/bar., z piątkowego rozliczenia na poziomie 115,46 USD/bar. Czynnikiem pro spadek ropy była taż dość „wyważona" reakcja Unii Europejskiej na działania Rosji względem Gruzji. W poniedziałek wzrosły za to notowania dolara. Pomagała rzecz jasna taniejąca ropa i panująca wśród inwestorów opinia, co do tego, że w obecnej chwili fakt globalnego spowolnienia gospodarczego jest o wiele bardziej dotkliwy dla innych niż Stany Zjednoczone światowych ekonomii. Zielony zyskał na wartości w stosunku do euro 0,59 proc. (1,4586), do funta 1,21 proc. (tu zdecydowały przytaczane wcześniej doniesienia z Wielkiej Brytanii) oraz lekko 0,08 proc. do franka. Amerykańska waluta osłabła jedynie 0,58 proc. do jena, ale to było oczywiście wynikiem zamykania, przy spadających cenach akcji, przez inwestorów inwestycji typu carry-trade.
Pierwsza część wtorkowego handlu przyniosła kontynuację wyprzedaży na rynku akcji. Choć przez większą część sesji azjatyckie indeksy zniżkowały tylko minimalnie, to w samej końcówce handlu skala spadków się wyraźnie zwiększyła. Indeks Nikkei zakończył dzień na 1,75 proc. minusie, a Kospi poszedł w dół o 0,52 proc. Przecena dotknęła przede wszystkim spółki z sektora energii i nowych technologii. Dodatkowo na rynku japońskim w dalszym ciągu ważyła także sprawa poniedziałkowej rezygnacji premiera Kraju Kwitnącej Wiśni (Yasuo Fukuda). Na Dalekim Wschodzie największy spadek był jednak udziałem tajlandzkiego SET-a (2,07 proc.), po tym jak władze tego kraju wprowadziły stan wyjątkowy w celu utrzymania porządku w Bangkoku.
W ślad za Azją początkowo poszła też Europa, ale zaraz potem inwestorzy przystąpili do silnych zakupów akcji i już o godz. 10:30 paneuropejski indeks DJ Stoxx zwyżkował o 0,88 proc. Słabe zachowanie się spółek surowcowych (ropa i metale), zostało udanie zdyskontowane wzrostem nadziei inwestorów na to, że mocno niższe ceny czarnego złota doprowadzą do spadku inflacji i pozytywnie wpłyną na wyniki spółek mocno zależnych od jego cen, w tym przede wszystkim tych z sektorów: lotniczego i samochodowego.
A na rynku ropy we wtorek znów doszło do silnych spadków. O godz. 10:30 kontrakty na Nymex'ie wyceniane były już tylko na 106,05 USD/bar., a nieco wcześniej zeszły w dół nawet do 105,46 USD/bar. W ślad za czarnym złotem podążyły oczywiście szybko notowania dolara, który znów zyskał na wartości, tym razem w stosunku do wszystkich z wielkiej czwórki (euro, funt, frank, jen). O godz. 10:30 kurs EUR/USD wynosił 1,4506 (-0,55 proc.), wcześniej ustalając minimum na poziomie 1,4484.
Na krajowym rynku akcji poniedziałek zakończył się w ślad za Zachodem delikatnymi spadkami indeksów WIG (-0,10 proc.) i WIG20 (-0,49 proc. 2584,29 pkt). Do góry odpowiednio o: 0,77 proc. i 0,38 proc. poszły za to mWIG40 i sWIG80. W pierwszym dniu przedłużonej od dołu o 30 minut sesji sumaryczne obroty na akcjach i PDA były jednak praktycznie żadne i wyniosły jednie 511,73 miliona złotych. Lekką wyprzedażą zakończył także wczorajszy dzień polski rynek walutowy. Złoty stracił na wartości 0,35 proc. względem euro (~3,3425) oraz 0,72 proc. względem dolara (~2,2905), a zadecydował tu przede wszystkim fakt globalnego wzmocnienia się amerykańskiej waluty. Przedstawiona w poniedziałek przez Ministerstwo Finansów prognoza sierpniowej inflacji (r/r 5,0 proc. wobec 4,8 proc. w lipcu) nie zaskoczyła i pokryła się z grubsza z prognozami ekonomistów.
Otwarcie wtorkowego handlu na GPW znów ubiegło pod dyktando doniesień z rynków akcyjnych Europy Zachodniej. Po słabym otwarciu główne wskaźniki bardzo szybko podążyły za północ i o godz. 10:30 indeks WIG20 rósł już o 0,94 proc. (2608,55 pkt). Z kolei na krajowym forexie cena złotego ponownie spadła, bo kapitał cały czas odpływa w kierunku inwestycji dolarowych (głównie widać poprzez silny spadek kursu EUR/USD). O godz. 10:30 kurs EUR/PLN wynosił ok. 3,3585 (+0,48 proc.), a kurs USD/PLN był równy ok. 2,3155 (+1,08 proc.).